piątek, 15 sierpnia 2014

Sezon na oberżynę



Sezon na bakłażana trwa w najlepsze, więc także i my daliśmy się skusić na to ciekawe warzywo. Nie pierwszy raz gości on w naszej kuchni, ale w tym roku wyjątkowo na wszystkim smakował.

Bakłażan, inaczej oberżyna, a fachowo Psianka podłużna należy do grupy roślin psiankowatych (jak sama nazwa mówi) tak samo jak pomidory, papryka, czy ziemniaki, a nawet tytoń szlachetny. Roślina pochodzi z Afryki, Arabii i Indii, ale przy zapewnieniu odpowiednich warunków mikroklimatycznych może być hodowana również w Polsce. 

Oberżyna jest nie tylko smaczna, ale także bardzo zdrowa, gdyż zawiera mało cukrów i tłuszczy, a w zamian ma wiele witamin i mikroelementów, jest bogatsza w błonnik o 50% niż jabłko i składa się w 90% z wody. Wspomaga także trawienie tłustych mięs, ale niestety sama jest ciężkostrawna, więc osoby, które mają z tym problem powinny ograniczyć jej spożywanie.


















Postanowiliśmy, że wykorzystamy nasze bakłażany do przyrządzenia pysznego obiadku, czyli nadziewanych bakłażanów zapiekanych serem, a oto przepis:

Składniki - porcja dla 3 osób:
  • 3 bakłażany,
  • 250g mielonego mięsa,
  • 100g białego ryżu,
  • 5  średnich pieczarek,
  • 1/2 papryki,
  • 1/2 średniej cebuli,
  • ząbek czosnku,
  • jajko,
  • sól,
  • pieprz,
  • zioła prowansalskie, papryka słodka w proszku, inne ulubione zioła i przyprawy.
Bakłażan to dość ciekawe warzywo. Kiedy pierwszy raz miała z nim do czynienia byłam zaskoczona - wygląda jak fioletowa cukinia, po rozkrojeniu pachnie bananami, pestki ma jak papryka, a smakuje jak grzyby :O. 

Przejdźmy jednak do realizacji przepisu. Ryż gotujemy sobie wcześniej na sypko z dodatkiem soli. Bakłażany myjemy dokładnie, odcinamy ogonki, a następnie wydrążamy miąższ pozostawiając jakieś 5mm do skórki. Warzywo solimy i odstawiamy na 15 minut, aby pozbyć się gorzkiego smaku (można tez skropić cytryną). 

W tym czasie przygotowujemy sobie farsz - wsypujemy ryż do dożej miski i dodajemy do niego surowe mięso mielone, a następnie pokrojone w kostkę pieczarki, paprykę i cebulę. Składniki mieszamy wyciskamy ząbek czosnku i doprawiamy pieprzem i innymi przyprawami. Można dodać także zieloną pietruszkę, szczypiorek albo koperek. Po upływie odpowiedniej ilości czasu bakłażany płuczemy i wycieramy papierowym ręcznikiem.

Łódeczki nadziewamy i przykrywamy każdą plasterkiem sera żółtego, a następnie układamy w wysmarowanym masłem lub margaryną naczyniu żaroodpornym. Wykorzystaliśmy naczynie marki Pyrex, które odebraliśmy w Żabce w programie lojalnościowym. Piekłam w piekarniku nastawionym na 200'C w bliżej nieokreślonym czasie, ponieważ kiedyś działałam według przepisu i bakłażan był surowy i niedobry. Ważne aby co jakiś czas sprawdzać, czy jest już wystarczająco miękki i miąższ powinien być złocistobrązowy, a skórka z fioletowej zmieni się w bordową.





Bakłażan zwany jest też Gruszką miłości, ponieważ uchodzi za jeden z afrodyzjaków, dlatego często sięgają po niego zakochani. Jak widać na Dawida chyba to zadziałało, a przynajmniej bardzo mu smakował taki obiad. 

Polecamy bakłażana, gdyż jest smaczny i zdrowy, więc trzeba wykorzystać sezon na to warzywo, aby poeksperymentować.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Nowe akcje - też możecie to testować!



Wakacji ciąg dalszy...
natomiast z wypełniania zgłoszeń do kampanii na niektórych stronkach nie rezygnuję nigdy. Pisałem już o tym Wam kiedyś, a przy okazji tej kampanii jeszcze przypomnę. Ze strony Testmetoo przyszedł sos chili marki TaoTao. Załapało się 1000 osób, więc bardzo łatwo było o kampanię i większość która się zgłosiła, to dostała się bez problemu. Sosy były różne w zależności od udzielanych odpowiedzi. Trochę źle to musiałem wypełnić, bo przyszedł słodko-pikantny, zamiast pikantnego, ale dam radę. Do kanapek i na grilla jak znalazł.
Jeśli ktoś jeszcze nie ma konta to polecam bardzo Testmetoo.


Druga paczka, która przyszła wczoraj zawierała Vitapil, a pochodziła ze stronki SampleCity. Tam też załapaliśmy się już na dość sporo kampanii. Najpierw testowaliśmy dla nich makarony Bartolini, potem środki czystości Dr. Devil, mydło Mitia oraz suplement diety Magnolia. Jak widać testowań było sporo i mogę powiedzieć, że na połowę tych, na które chcieliśmy się dostać, to się dostaliśmy. Sporo z nich wypełniałem tylko dla punktów z aktywności. Kampanii łącznie mieli ponad 20. Polecam oczywiście założenie konta na SampleCity.

Oprócz dwóch powyższych zgłaszamy się również do testowań na Streetcomie, gdzie obecnie trwa nabór na nową kampanię oraz na Talkmarketingu, na którym dostaliśmy się już do wielu akcji (w tym sporej z testowaniem produktów żywnościowych Tesco.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Krąg VIP Testerek Schwarzkopf się powiększa



Ostatnio pochwaliłam się przesyłką, która do nas dotarła w ramach akcji VIP Testerki Schwarzkopfa, a dziś pora na kolejną recenzję z testowania. Tym razem poznacie bliżej, jedną z nowych,  innowacyjnych farb do włosów z linii Nectra Color marki Schwarzkopf.

Nectra Color to farba, która nie zawiera amoniaku, a w zamian pełna jest nektaru kwiatowego i olejku roślinnego. W palecie znajduje się 14 odcieni od słonecznych blondów przez brązy, fiolety i czerwienie aż po głębokie czernie.

Postanowiłam, że podczas wizyty u moich rodziców przetestujemy farbę Nectra Color numer 688 Intensywna czerwień. Moja mama uwielbia ogniste kolory, dlatego doszłam do wniosku, że będzie do niej idealnie pasował.




W zestawie znajdują się:
  • Aktywator w buteleczce z aplikatorem,
  • Tubka kremu koloryzującego nr 688 Intensywna czerwień,
  • Odżywka pielęgnująca połysk,
  • Para rękawiczek i instrukcja.




Krem koloryzujący należy przelać do buteleczki z aktywatorem i wymieszać potrząsając buteleczką, aż do wymieszania składników. Następnie dzięki aplikatorowi rozprowadzić mieszaninę na włosach. Ja jednak wolę tradycyjne fryzjerskie metody, dlatego do miseczki wlewam aktywator i do tego wyciskam krem koloryzujący i mieszam pędzlem do uzyskania jednolitej emulsji.




Farbę nałożyłam na całe włosy i odczekałam ok 40 minut, później mama spłukała ją z włosów, a następnie użyła odżywki pielęgnującej kolor. Jak widać na zdjęciu powyżej efekt jest piorunujący - kolor jest intensywny, a włosy błyszczące. Nectra Color od Schwarzkopf ożywił kolor, a w dodatku dzięki naturalnym składnikom nie zniszczył delikatnych włosów mamy, a wręcz nakarmił je drogocennymi olejkami.

Efekt wizualny mnie zachwycił, moja mama tez była zadowolona, jednak moją opinię dotyczącą osobistych wrażeń z działania Nectra Color poznacie jak tylko zauważę odrosty ;). Zdradzę tylko tyle, że mój kolor to Nectra Color 662 Nugatowy brąz.


czwartek, 7 sierpnia 2014

Kosmetyczne Boom! w naszej skrzynce



W tym tygodniu pogoda niestety nie zachwyca, ale na naszych twarzach i tak gości radość, bo obficie docierają do nas przesyłki z kosmetykami. Jak pewnie pamiętacie jestem jedną z VIP Testerek marki Schwarzkopf, której kosmetyki bardzo cenię. Obecnie jestem w trakcie testowania kosmetyków, które otrzymałam na gali, a teraz dotarła do mnie druga, powiększona paczka kosmetyków do pielęgnacji i stylizacji włosów.

Wewnątrz znalazłam następujące produkty:
  •  Farba Nectra 468 Czekoladowy Brąz - kiedyś ideał dla mnie, ale dziś posłuży jako materiał do testów na kimś innym ;),
  •  Farba Nectra 688 Intensywna Czerwień - kolor idealny dla mojej mamy, która jest bardzo żywiołowa i w płomiennym kolorach bardzo dobrze się czuje,
  • Farba Nectra 662 Nugatowy Brąz - i to coś dla mnie, gdyż brąz to mój kolor, ale nie lubię gdy jest zbyt jasny lub zbyt ciemny, a ten wygląda obiecująco,
  • Rozjaśniacz Blonde Ultime 10-1 Jasny Chłodny Blond to odcień samej Claudii Schiffer, czyli w sam raz dla mojej teściowej, która jest osobą bardzo pogodną i wiecznie roześmianą jak na słoneczną blondynkę przystało.
  • Liniia Essence Ultime sygnowana i współtworzona przez Claudię Schiffer do pielęgnacji włosów zniszczonych -  szampon, odżywka, maska i balsam.
  • Gliss Kur - dwa produkty z linii Million Gloss- szampon i olejek.
  • Dla wykończenia efektu każdej fryzury Taft Invisible Styling.
Uff sporo pracy przede mną, a raczej przed nami, gdyż w testowaniu o to chodzi, że jeśli jest to możliwe to testują wszyscy.



W ramach akcji Recenzentki Rimmel dotarła do mnie paczuszka z dwiema nowymi maskarami Rimmel Wonderfull, których wyczekiwałam z niecierpliwością. Innowacja połączenia upiększającej maskary z cudownym olejkiem arganowym to coś dla mnie. Teraz pora zabierać się za testownie.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Kochający piwo? Portal z nagrodami!


Ostatnio, jak to w wakacje zresztą, nasza aktywność tutaj jest nieco mniejsza (no dobra, jest wyraźnie mniejsza), ale jest kilka propozycji od firm i na dniach powinno się coś na poważnie ruszyć.

O czym dziś dla Was? O ciekawym portalu, na który trafiłem jakiś czas temu. Ogólnie to jeszcze nie nabiłem za dużo punktów, bo mówiąc szczerze... zalogowałem się tam z pięć razy. Natomiast sporo osób z grupy na fejsie zdobyło konkretną ilość nagród, więc strona jest wiarygodna i warto ją polecić. Może dzięki temu tekstowi uda mi się też nabić tam więcej punktów i odebrać nagrodę, jak tak patrzę to nie jest to zbyt trudne.


Mówimy o portalu Beerlovers. Link bez reflinka, bo takowych tam nie ma. ;) Chodzi o to, żeby zdobywać punkty za niemal wszystko co się tam robi. Za zalogowanie, dodanie opinii, porównanie gatunków piwa, przeczytanie artykułu o piwie. Generalnie cały portal jak sama nazwa wskazuje ma wiele wspólnego z piwem. Mają tam tabelkę za ile punktów co się dostaje, a nagrody... oczywiście związane są z piwem. 


Przyznam się szczerze, że po zalogowaniu się trzy razy i byciu na stronie łącznie może z 30minut mam 95 punktów. Natomiast koszulkę dostaniemy za 300 punktów, za tyle samo kubek z Żubra, zgniatarkę do puszek za 500, a kapitalny mrożony kufel za 400. Całość nagród możecie zobaczyć tutaj.


wtorek, 22 lipca 2014

Naleśniki? Tak, Su-zette.



Witam Was po małej przerwie. Ostatnio jest tak ciepło, że jesteśmy albo w pracy albo poza domem rekreacyjnie. Generalnie niestety tego pierwszego więcej, ale jak to mówią, bez pracy nie ma, sami wiecie. Wczoraj na lokalnym portalu był konkurs, a dziś mieliśmy czas, więc od razu odebraliśmy nagrodę. Złapaliśmy podwójne zamówienie w naleśnikarni Su-zette. Szczerze mówiąc nim braliśmy udział w konkursie, to nie miałem pojęcia o istnieniu tej naleśnikarni.

Pokazałbym Wam wystrój, ale idąc tam byłem dość solidnie głodny i jakoś nie wpadłem na zrobienie zdjęcia, a po już mi się śpieszyło. Generalnie wystrój bez plusów i minusów. Tak mniej więcej wyobrażałbym sobie naleśnikarnię, jeśli bym w niej wcześniej nie był. ;)

Zamówiliśmy sobie dość różne naleśniki. Madzia wzięła z fetą, szpinakiem, taką wersję vege mimo, że z wegetarianami nic wspólnego nie mamy. ;) A, sorry, szyneczka włoska tam była, więc nie do końca tak wegetariańsko. Pokażę Wam jak wyglądał środek, dość solidnie przypakowany:


Moim też się pochwalę. I pochwalę też obsługę. Bo zawsze jest tak, że jak biorę coś ostrego i wręcz proszę żeby to było ostre, to dostaje niemal mdły posiłek. Bez jaj, ja rozumiem, pizza czy jakiś kebab może i nie powinien wypalać jamy ustnej, ale skoro chcę... to czemu nie? A tutaj... wow. Generalnie nigdy nie zamawiam picia, gdy jem na mieście, a teraz momentami tego żałowałem. Było pikantne... a nawet bardzo. Gdy kelnerka przyszła na koniec zabrać talerz i zapytać jak smakowało, to powiedziałem, że w końcu zjadłem coś, co miało być ostre i takie było. Super! Co do składu, to wyszło z naleśnika coś podobnego do burrito. Wołowina, chilli, czerwona fasola, kukurydza i ostry sos.


Generalnie miejsce z dobrego serca polecam. Znajduje się na 11 listopada 58 (dla bielszczan - idąc z centrum w kierunku mr hamburgera). Plusów tego miejsca jest więcej: po 1 smaczne jedzenie, po drugie - to jedzenie jest tanie - za takiego naleśnika zapłacicie między 6 - 18 złotych. Ktoś może powiedzieć, że to taka średnia cena, ale ten naleśnik waży pół kilograma, co dość mocno zmienia postać rzeczy. Godziny otwarcia mają też fajne - w tygodniu od 7-24 co czyni z tego miejsca zarówno miejsce spotkań przy porannej kawie i np pankejkach, a wieczorem jednym z punktów imprezowych. W weekend mają otwarte do 2 w nocy, więc jeśli ktoś wcześniej wraca z imprezy to może tam zajrzeć. Mają też ogródek piwno-lodowy, a po zmroku miejsce staje się Klubem 86 (mój rocznik...). 

Co do ostatnich wydarzeń to... pokażę Wam kawałek naszego balkonowego ogródka, bo trochę temu Madzia zasadziła tam pomidora. Myślę sobie - no to za 2-3 lata zjem pierwszego... a tu nie. Już mamy dwa (no i z sześć kwiatków na kolejne). Szok, szok i niedowierzanie hehe, byle tak dalej.


A po prezentacji Podbeskidzia zagrał Grzegorz Hyży. Polecam jego płytę, bo tak emocjonalnego śpiewania dawno nie słyszałem. Gość jest genialny. Mam nadzieję, że szybko odepnie łatkę "gwiazdy X-faktora" przez którą wiele osób ma do niego negatywne podejście. Warto posłuchać, bo na prawdę ma tam wiele ciekawych utworów (nawet znacznie lepszych niż lansowane w mediach "Na chwilę", chociaż nie twierdzę, że ten utwór jest zły).


piątek, 18 lipca 2014

Znów Everydayme! Do wzięcia kapsułki Vizir


Kilkakrotnie informowaliśmy ile jest korzyści z założenia konta na tym portalu, więc nie ma co się powtarzać. Przejdę do rzeczy: tym razem możecie zamówić kapsułki piorące Vizir aby je przetestować w domu. Po zalogowaniu na konto wejdźcie w link do pobrania darmowej próbki. Kapsułek raczej przedstawiać nikomu nie trzeba, gdyż nowością to one były z dobre 2 lata temu, teraz firmy pracują tylko nad poprawianiem składu, aby lepiej dopierały i ładniej pachniały.

Raz czeka się na produkty z tej strony krótko (2-3 dni) a czasami i miesiąc, więc reguły nie ma. Na pewno każdy kto zamówi, to dostanie, więc generalnie polecam.

Jeśli ktoś do tej pory nie założył konta, a zdecyduje się na założenie teraz, to będzie mógł zamówić także produkty do testowania z kilku poprzednich akcji.

piątek, 11 lipca 2014

Le petit marselaiais czyli znów ambasadorsko



Hej! Ostatnio nieco przerwy, ale mimo wakacji pracy ciągle ponad głowę. Wystarczy stwierdzić, że dwa ostatnie dni spędziliśmy porządkując piwnicę... Jak to mówią typowi Polacy na urlopie ;) Chociaż, ciężko mówić o urlopie podczas pracy mając jedynie wolne od uczelni/szkoły.

W międzyczasie zostaliśmy ambasadorami Le Petit Marseillais dzięki stronie Rekomendujto. Generalnie jest w sieci kilka podobnych portali i zachęcam do założenia konta na każdym z nich. Co jakiś czas pojawiają się ankiety od różnych firm i jeśli tylko nasz profil odpowiada firmie to paczka już jest w drodze.

Po dostaniu się do kampanii otrzymujemy paczkę, w której znajdziemy pełnowartościowe produkty dla nas oraz próbki dla naszych znajomych. Próbki najlepiej rozdać w najbliższym otoczeniu osobom, którym się one przydadzą. Potem najlepiej zapytać te kilka osób jak się im produkt spodobał i zapisać wyniki na stronie. 

Podobne strony na których możecie załapać się na fajne kampanie rekomendacyjne to:
- Testmetoo
- Streetcom
- Talkmarketing

piątek, 4 lipca 2014

Healer - naturalny lek dla zniszczonych włosów



Informowaliśmy Was już o tym, jak w łatwy i przyjemny sposób można ogolić zarost z kosmetykami od Cosmevity, a tym razem dowiecie się co nieco na temat szamponu, który otrzymaliśmy od tej firmy. Szampon to jeden z najważniejszych produktów, który pomaga nam w zachowaniu odpowiedniej higieny każdego dnia, więc warto wybrać ten najlepszy dla naszych włosów i skóry głowy.




Szampon Natural Healer przeznaczony jest do włosów zniszczonych z rozdwojonymi końcówkami. Dzięki olejkowi z lnu wygładza włosy i przywraca im blask. Uwielbiam wszelkiego rodzaju olejki, więc za to produkt ma ode mnie plusa na wstępie. Szampon działa również pozytywnie na skórę głowy odżywiając ją i kojąc ewentualne podrażnienia, a także stymulując szybszy wzrost włosów, a jak wiemy proces ten zachodzi w cebulce włosowej osadzonej w skórze głowy. Warto także zauważyć, że szampon ma niską zawartość środków powierzchniowo czynnych, co za tym idzie, jest delikatny i z powodzeniem można go stosować codziennie.

 




Szampon ma dosyć gęstą konsystencję i wprawdzie takie lubię najbardziej, ale podczas mycia mam wrażenie, że myję głowę rozmieszanym jajkiem. To jest tylko jedna rzecz, która mi osobiście przeszkadza. W trakcie mycia cały czas wytwarza się bardzo obfita, gęsta, kremowa piana, która dokładnie oczyszcza skórę głowy już podczas pierwszego mycia. Całemu zabiegowi towarzyszy miły kwiatowy zapach, który jest odrobinę za mocny, ale po spłukaniu preparatu nie jest uciążliwy. 

Włosy umyte szamponem Natural Healer są przez dłuższy czas świeże, a to dla mnie ważne, bo moje niestety się przetłuszczają, poza tym pięknie lśnią i wyglądają na mocniejsze. Na efekty szybszego wzrostu będę musiała trochę poczekać, gdyż przed wakacjami obcięłam zniszczone końcówki.

Polecam Wam Szampon Natural Healer do codziennego stosowania, gdyż jest to naturalny produkt z dodatkiem cennego olejku lnianego, a składniki odżywcze zawarte w olejkach są bardzo ważne dla naszych włosów i skóry.


środa, 2 lipca 2014

Darmowe Always dla każdej z nas


Przeszło miesiąc temu informowaliśmy Was o bezpłatnych próbkach szamponu Head & Shoulders od Everyday Me. Tym razem coś typowo dla Pań, czyli podpaski Always Ultra Night w nowej odsłonie. Wewnątrz pudełka znajduje się opakowanie, które zawiera 7 podpasek zapachowych , które zapewniają do 100% ochrony przed przeciekaniem. Jeżeli chcecie przetestować nowe podpaski Always Ultra zapraszamy na stronę Everyday Me, gdzie wystarczy zgłosić chęć testowania oraz podać swoje dane.

sobota, 28 czerwca 2014

Mama przyjęła wyzwanie Schwarzkopfa - być jak Claudia Schiffer



Zapewne pamiętacie jak pisaliśmy o mojej wizycie w Warszawie na Gali VIP Testerek Schwarzkopf. Dziś zrecenzuję dla Was kosmetyk, który dostałam właśnie na tej gali, a będzie to jedna z nowości Schwarzkopf-a w dziedzinie koloryzacji, a właściwie rozjaśniania. Linia rozjaśniaczy Blonde Ultime współtworzona jest wraz z topową modelką Claudią Schiffer, która udzielała się przy każdym etapie produkcji. Modelka wybierała odcienie, które znajdują się w palecie, ale ze względu na jej zamiłowanie do jasnych włosów dostępne są tylko blondy ( także jej osobisty odcień ).

  • W skład zestawu do rozjaśniania wchodzą:
  •  krem koloryzujący 12-1 Wyjątkowo Jasny Chłodny Blond,
  • balsam rozwijający,
  • odżywka,
  • para mocnych rękawiczek.

Ja w blondzie nie czuję się zbyt komfortowo, więc Blonde Ultime wypróbowałam na włosach mojej teściowej, która od lat kocha się w słonecznych odcieniach włosów.




Według instrukcji powinnam wycisnąć tubkę z kremem koloryzującym do buteleczki z utleniaczem i później rolując w dłoniach wymieszać obie substancje do momentu ich całkowitego połączenia. Jednak jako fryzjerka jestem zwolenniczką tradycyjnych metod, więc dokonałam małej koloryzacyjnej profanacji tego produktu, ale uważam, że to i tak nie miało wpływu na zabieg. Producent zaproponował takie rozwiązanie dla ułatwienia wykonania tego zabiegu w domu bez pomocy fryzjera ;)

Swoim sposobem wycisnęłam utleniacz do miseczki, a następnie do niego dodałam krem koloryzacyjny i za pomocą pędzla wymieszałam składniki do momentu otrzymania gładkiej masy, oczywiście wcześniej zabezpieczyłam ubranie "klientki" oraz własne i ręce specjalnymi rękawiczkami dołączonymi do produktu. Rozpoczęłam nakładanie rozjaśniacza od tyłu głowy, gdyż włosy z przodu szybciej się rozjaśniają, pamiętając o odpowiednim podziale włosów. Teściowa ma bardzo grube włosy za ramiona, ale spokojnie wystarczyło nam jedno opakowanie, aby pokryć całe włosy.




Oto efekt przed i po rozjaśnianiu. Włosy były wcześniej rozjaśniane innym preparatem, widoczny jest ciemny odrost na grubych włosach i jak widać Blonde Ultime uporał się z tym bez problemu. Kolor jest piękny i mimo, że na tym zdjęciu wygląda na ciepły to już na kolejnych zauważycie jaki jest efekt właściwy na całej głowie. Byłam zaskoczona, bo omyłkowo zabrałam farbę, która rozjaśnia o 2/3 tony, a idealnie rozjaśniła ciemne włosy.



Oto moja teściowa zadowolona z nowej fryzury, bo muszę przyznać, że efekt zaskoczył pozytywnie nas obie. Mogę z czystym sumieniem polecić rozjaśniacze Blonde Ultime dla każdej blondynki oraz dziewczyn, które chcą zmienić kolor na jaśniejszy. Jeśli chcecie zakupić ten produkt to możecie go nabyć w niektórych sklepach internetowych za ok. 30 zł. Polecam także stronę Schwarzkopfa, gdzie znajdziecie mnóstwo porad dotyczących trendów w koloryzacji i pielęgnacji włosów, które byc może Was zainspirują.


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rabat na nowe szczoteczki Colgate - my już je mamy!



Wczoraj wybraliśmy się do Rossmanna, aby skorzystać z nowej promocji, którą drogeria przeprowadza wraz z marką Colgate. Wystarczy przynieść swoją zużytą szczoteczkę, w której już z pewnością zagnieździły się niewidzialne paskudy, aby otrzymać 5 złotych rabatu na zakup nowej Colgate 360 lub Colgate Slim Soft. Po wybraniu upragnionej szczoteczki, starą wrzucamy do pojemnika umieszczonego przy kasie, po wcześniejszym okazaniu jej kasjerce. 




W prawdzie promocja była w gazetce do 19 czerwca, ale my zakupiliśmy nasze szczoteczki wczoraj, więc warto sprawdzić, bo może jeszcze uda Wam się skorzystać. Dodatkowo do szczoteczek 360 dodawany jest gumowy breloczek z podobizną Zarazka.



niedziela, 22 czerwca 2014

Darmowy McMuffin! Kolejna akcja McDonalds!


Znów fajna akcja McDonalda o której śpieszę Wam powiedzieć. Już od jutra (23 czerwca), aż do 27 czerwca możecie odbierać darmowe McMuffiny! Jedyny minus to pora odbioru. Możecie po nie śmigać do Maka między 7, a 8, gdyż McMuffin Farmerski jest nową kanapką śniadaniową. 
Wystarczy podejść do kasy i powiedzieć, że chce się darmowego McMuffina. Jak zwykle - żadnej krępacji, akcja jest na tyle nagłośniona, że nikt w kasie nie będzie miał obiekcji. Nie musicie też nic dokupować, wystarczy że zamówicie jedną darmową kanapkę i już.

Zatem, do zobaczenia w Maku rano :)

W akcji nie biorą udziału tylko 3 McDonaldy, na niechlubną listę wpisały się:
- Koszalin - al. Zwycięstwa 21
- Warszawa - Puławska 427
- Bydgoszcz - pl. Wolności 1

Do całej reszty możecie śmiało uderzać po kanapki. 



Żeby pokazać, że akcja jest realna też skorzystaliśmy z oferty. Fajnie się zgrało, gdyż oboje przed pracą mieliśmy czas, by podjechać na darmowe śniadanko. Oto jak wyglądały nasze McMuffiny Farmerskie:

wtorek, 17 czerwca 2014

Mundial w pełni. Setki piw dla kibiców za darmo!



Brazylia ugościła już pierwsze drużyny, tym razem ugościć kibiców chce browar Tyskie! Piwo do meczu się przyda zawsze, a już szczególnie przy takim wielkim święcie jakim jest Mundial. 
Zasady są dość proste, jak przy tego typu konkursach, wystarczy:
- wejść na stronę tyskiego browaru 
- uzupełnić hasło niczym sam Kazimierz Górski - pełne dystansu i humoru
- podać swój e mail

Codziennie będą wybierać 20 autorów najlepszych haseł i wysyłać każdemu po 24 piwa Tyskie. Idealne do wypicie ze znajomymi na ważnym meczu lub... dla jednej osoby na całą fazę grupową ;)

Konkurs trwa aż do 15 lipca, więc możecie próbować wiele razy. Pele trzyma za Was kciuki. :)

sobota, 14 czerwca 2014

Łatwe i przyjemne golenie z Cosmevitą



Przychodzi taki dzień w życiu mężczyzny, że trzeba się pozbyć nadmiernego owłosienia z twarzy. Tym razem z pomocą przyszła mi firma Cosmevita, która jest dystrybutorem kilku marek kosmetycznych pochodzących z Rosji. Jedną z nich jest linia produktów męskich Metr, w której skład wchodzą:




  • Energetyzujący żel pod prysznic z ekstraktem z żeń-szenia,
  • Szampon wzmacniający z wyciągiem z łopianu,
  • Hypoalergiczny krem do golenia z wyciągiem z zielonej herbaty.
Nowoczesna receptura kremu zapewnia łatwe i dokładne golenie, a składniki łagodzące sprawiają, że nawet wrażliwa skóra ma zapewnioną ochronę przeciw zapaleniu skóry.





Produkt zamknięty jest w stylowej czarnej tubce o pojemności 75ml, która łatwo dopasowuje się do dłoni co ułatwia korzystanie z kremu. Poza tym opakowanie ładnie się prezentuje na półce w mojej łazience, wśród innych kosmetyków do codziennego użytku. Wewnątrz tubki znajduje się niebieski krem, który ma bardzo przyjemny zapach.




Jak radzi producent spieniłem niewielka ilość kremu pędzlem do momentu powstania delikatnej kremowej pianki. Naniosłem substancję na twarz i jeszcze trochę spieniłem pędzlem. Mimo, że można by pomyśleć, iż kremy do golenia odchodzą do lamusa zastępowane różnego rodzaju piankami to muszę przyznać, że krem do golenia Metr jest wart uwagi i wypróbowania.




Ogoliłem się tak jak zwykle, moją ulubioną maszynką bardzo dokładnie, a następnie zmyłem resztki pianki wodą. Twarz po goleniu była nawilżona, wygładzona i bardzo delikatna w dotyku. Krem do golenia Metr nie tylko zmiękcza owłosienie i ułatwia pozbycie się zarostu, ale również dba o bezpieczeństwo i kondycję skóry podczas i po goleniu.

Polecam każdemu mężczyźnie, który używa do golenia kremu, ale także każdemu, który chciałby wypróbować taką formułę na swojej twarzy.


Gorąco polecam.


Archiwalne posty